Auf einen Spaziergang mit…

In der Textreihe „Auf einen Spaziergang mit …“ stellt Ihnen unsere Kuratorin Sarah Wildeisen Künstler:innen vor, die dem Festival besonders verbunden sind. Die Texte erscheinen vier Mal im Jahr zusammen mit unserem Newsletter „Post vom Bilderbuch“.

W cyklu „Na spacerze z…“ nasza kuratorka Sarah Wildeisen przedstawia artystki i artystów, którzy w szczególny sposób związani są z naszym festiwalem. Artykuły ukazują się razem z newsletterem „Poczta Ilustrowana“. Polska wersja artykułu znajduje się poniżej.

„Auf einen Spaziergang mit… Marie Schwab“

Hubschrauberdröhnen und mattschwarz gepanzerte Polizisten begrüßen mich am S-Bahnhof Bellevue. Ausgerechnet heute, ausgerechnet hier bin ich mit Marie Schwab verabredet, während die Querdenken-Bewegung sich formiert.

Marie segelt mit dem Fahrrad heran, die rote Baskenmütze leuchtend auf den wilden, braunen Locken. Während wir weg von der Demonstration in die entgegengesetzte Richtung spazieren, und uns über ungelenke Pappschildbotschaften amüsieren, sind wir bald ins Gespräch vertieft, die äußeren Umstände sind vergessen. Marie erzählt, wie effektiv Bewegung für ihre Arbeit ist. Überraschend, denn Illustrieren erscheint doch eher eine stille und ruhige Tätigkeit zu sein.

„Das Schwerste ist das richtige Motiv zu finden. Das dauert gefühlt länger als das Zeichnen selbst,“ erklärt Marie und führt aus: „Ich schreibe mir die prägnantesten Begriffe auf, recherchiere in Büchern und im Internet und spreche auch mal mit Freunden darüber, aber was oft am besten hilft, um Denkblockaden aufzulösen, ist Spazierengehen. Das hilft, um mit einem anderen Blick an meine Arbeit heranzugehen.“ Eine Erfahrung, die sie besonders im letzten Jahr, als sie ihre Bachelorarbeit, einen Comic über die Begegnung zweier Menschen während zehn Tagen erarbeitet hat, machte. Außer der Suche nach Motiv und Komposition, sind Farben für sie ein zentrales Thema. „Allgemein achte ich sehr auf Farben, auch im Stadtraum. Wenn ich z.B. eine Farbkombination sehe, die mir gefällt, mache ich sofort ein Foto davon.“ In der Tat entfalten ihre Illustrationen über die Farbwahl ihre spezifische ästhetische Wirkung, indem sie zum einen bunt sind, aber mit einer limitierten Farbpalette auskommen. „Da ich viel mit Siebdruck gearbeitet habe, erinnert meine Technik stark daran: Wenn sich zwei Farben überlappen, multiplizieren sie sich miteinander, sodass eine dritte Farbe entsteht.“  

Wir setzen uns auf eine Bank und Marie zeigt mir ihren Comic. Den Leineneinband hat sie selbst von Hand mit den Digitaldrucken der Seitenbögen vernäht. Ganz schön dick und beindruckend. Die Textur der Farbflächen erinnert tatsächlich an Siebdruck, obwohl die Bilder digital mit dem Programm „Procreate“ auf dem Ipad entstanden sind. „Die Skizzen zeichne ich meist auf Papier oder in mein Skizzenbuch (damit bin ich auch mobiler und kann so jederzeit etwas zeichnen, wenn mir eine Idee kommt), aber um die Illustrationen zu finalisieren, arbeite ich größtenteils digital.“ Man hat oft den Eindruck, dass das Arbeiten mit Zeichenprogrammen keine echte Kunst sei, stimmt das?  „Nein, digitale Illustration schätze ich sehr, aber ich brauche auch den Bezug zum Analogen.“ Deshalb, so berichtet sie mit leuchtenden Augen, arbeitet sie gerade an Scherenschnitten, die sie mit dem Cutter schneidet. „Das Expressionistische und Grobe gefällt mir daran. Wenn man mit der Hand schneidet, entsteht mehr durch Zufall und gerade das Zufällige fehlt mir beim Arbeiten mit dem Computer.“ Auf die Frage, wie sie auf Scherenschnitt gekommen sein, erklärt sie, dass es sie immer reizt, etwas Neues auszuprobieren und Neues dazuzulernen. Vieles hat die 26jährige, frisch gebackene Absolventin während ihres Studiums an der UdK (Universität der Künste, Berlin) ,wo sie Visuelle Kommunikation mit Schwerpunkt Illustration studiert hat, schon ausprobieren können. Sie illustriert, gestaltet Comics ebenso wie Plakate, arbeitet im Bereich Editorial und kann auch animieren. 2019 lernte sie ein halbes Jahr Animation in den USA, wo sie mit dem Erasmus Programm am California College of the Arts studierte. Eine Erfahrung, die ihren Blick auf die USA, deren Kultur und Musik sie sehr schätzt, eher getrübt hat. „So eine große Schere zwischen Arm und Reich, hätte ich nicht erwartet!“ Sie erzählt vom Verdrängungsmechanismus, der die normalen Leute aus der Stadt San Francisco treibt, weil die im Silicon Valley reich gewordenen Leute, um ein vielfaches höhere Mieten bezahlen. Ein Problem, gegen das sie sich auch in Berlin engagiert.

Gerade laufen wir an der Hansabibliothek vorbei, Marie blickt auf „Hier war ich immer!“, ruft sie und erzählt, dass sie mit 17 Jahren nur 500 Meter entfernt von der Bibliothek gewohnt hat. Dabei ist sie eigentlich keine Berlinerin und ist davor in Frankfurt am Main aufgewachsen und in Düsseldorf geboren. Nach dem Abitur, das sie am Max-Beckmann-Oberschule in Reinickendorf machte, begann sie zunächst ein Studium an der Humboldt Universität, Soziologie und Politikwissenschaften. Obwohl sie das Studium inhaltlich interessant fand, entschied sie sich irgendwann ihrer künstlerischen Neigung nachzugeben. Mit ihrer Mappe bewarb sie sich sowohl in Potsdam als auch in Berlin und wurde an beiden Hochschulen angenommen. „Ich habe mich dann für Berlin entschieden!“ Ihren Master möchte Marie nach Corona im Ausland machen- wo, das steht aber noch nicht fest. Aktuell arbeitet sie als Artdirektorin für das Jacobin Magazin Deutschland und bereitet sich auf das diesjährige Bilderbuchfestival vor. Dem Bilderbuchfestival vertraut ist Marie bereits seit 2018, als sie an der Künstlerresidenz des Comic Kontinents in Waldsieversdorf teilnahm. Beim diesjährigen Bilderbuchfestival, so ist es geplant, wenn Corona keinen Strich durch die Rechnung macht, wird sie mit Otto, dem Begegnungsbus durch Märkisch-Oderland fahren, um an unterschiedlichen Plätzen Workshops für Kinder und Jugendliche anzubieten.

Plötzlich stehen wir vor einer Absperrung, die von einem Polizisten aber just abgebaut wird „Gehen sie nur,“ fordert er uns auf, „die Corona-Demonstration ist aufgelöst!“ Und so kommen wir, fast ohne Querdenker-Kontakt, wieder am S-Bahnhof Bellevue an und verabschieden uns.  Bis bald, liebe Marie Schwab!

Erfahren Sie mehr Illustrationen von Marie Schwab auf instagram @m_a_r_illustration .


„Na spacerze z… Marie Schwab“

Krążące nad miastem helikoptery i czarne opancerzone radiowozy policyjne witają mnie na stacji kolejki miejskiej Bellevue. Akurat tutaj, akurat dzisiaj jestem umówiona z Marie Schwab, podczas gdy koronasceptycy właśnie zbierają się na demonstrację.

Marie przyjeżdża rowerem, w jasnoczerwonym berecie na kręconych, brązowych lokach. Żeby jak najszybciej oddalić się od demonstracji, idziemy w przeciwległym kierunku, śmiejąc się z naiwnych haseł antycovidowców wypisanych na kartonach. Zagłębieni w rozmowę szybko zapominamy o tym, co dzieje się wokół nas. Marie opowiada, jak ważny dla jej pracy jest ruch. Brzmi to zaskakująco, gdy mowa o raczej spokojnym i cichym zajęciu jakim jest ilustrowanie.

„Najtrudniej jest znaleźć odpowiedni motyw. To zajmuje jeszcze więcej czasu niż samo ilustrowanie”, wyjaśnia Marie i dodaje: „Zapisuję sobie najważniejsze pojęcia, szukam w książkach i internecie, albo rozmawiam z przyjaciółmi. Ale gdy ma się blokadę twórczą, wtedy najbardziej pomaga ruch. Długi spacer pomaga mi spojrzeć inaczej na dotychczasową pracę, dostarcza nowych impulsów”. Podczas pisania pracy licencjackiej w zeszłym roku – komiksu o spotkaniu dwojga ludzi, który powstał w zaledwie dziesięć dni – właśnie to doświadczenie okazało się bardzo pomocne. Poza szukaniem odpowiednich motywów i kompozycją, dla Marie centralnym tematem są kolory. „Zwracam szczególną uwagę na kolory, również w mieście. Gdy na przykład widzę gdzieś jakąś ciekawą kolorystyczną kompozycję, od razu robię zdjęcie”. I rzeczywiście specyficzna estetyka jej ilustracji oddziałuje poprzez kolorystykę. Paleta barw w pracach Marie Schwab jest zredukowana, ale jednocześnie „kolorowa”. „Ponieważ często pracowałam z wykorzystaniem techniki sitodruku, moje obecne ilustracje są do niej bardzo zbliżone. W tej technice dwa kolory nachodzą na siebie, niejako pomnażają się, tak że powstaje trzeci kolor”.

Siadamy na ławce i Marie pokazuje mi swój komiks, którego druki własnoręcznie zszyła z lnianą okładką. Książka jest dosyć gruba i wygląda imponująco. W kompozycji i kolorystyce ilustracje rzeczywiście przypominają sitodruki, choć powstały one w iPadzie w programie „Procreate”. ”Szkice rysuję najchętniej na papierze albo w szkicowniku. Zresztą dzięki temu jestem mobilna i mogę rysować w każdej chwili, gdy tylko jakiś pomysł przyjdzie mi do głowy. Ale gotowe ilustracje powstają najczęściej podczas zdalnego rysowania”. Czy podzielasz częstą opinię, że grafiki powstałe w aplikacjach do rysowania nie są prawdziwą sztuką? „Nie, bardzo cenię sobie aplikacje do tworzenia grafiki i ilustracji. Sama jednak potrzebuję analogicznego procesu twórczego”. Dlatego Marie zajmuje się teraz wycinanką – opowiadając o tym artystka promienieje na twarzy. „Podoba mi się w tym aspekt ekspresjonistyczny i jednoczesna prostota. Gdy pracuje się ręcznie, z nożycami, często powstaje coś przez przypadek. Właśnie tej przypadkowości brakuje mi w pracy z komputerem”. Na pytanie, dlaczego zainteresowała się wycinankami, odpowiada, że zawsze pociągało ją wypróbowanie czegoś nowego i poszerzanie swoich umiejętności. Marie Schwab, świeżo upieczona absolwentka Akademii Sztuk Pięknych (Universität der Künste) w Berlinie, studiowała komunikację wizualną ze specjalizacją w grafice. Ta 26-letnia artystka ilustruje, projektuje komiksy, plakaty, książki i zajmuje się animacją. W roku 2019 w ramach programu Erasmusa studiowała animację w Stanach Zjednoczonych na California Collage of the Arts. Oprócz amerykańskiej kultury i muzyki, które bardzo ceni, w trakcie tego półrocznego pobytu miała okazję poznać warunki codziennego życia. „Nie spodziewałam się aż takiej przepaści między biednymi i bogatymi!”. Opowiada o San Francisco, w którym normalnie zarabiających nie stać na opłacenie czynszu, bo wypierani są przez ludzi, którzy dorobiwszy się majątku w Silicon Valley gotowi są płacić wielokrotnie wyższe sumy. Nie jest to jednak odosobnione zjawisko. Marie angażuje się w zwalczaniu tego problemu w Berlinie.

Akurat przechodzimy obok biblioteki Hansabibliothek. Marie woła entuzjastycznie „Tutaj zawsze przychodziłam!”- jako siedemnastolatka mieszkała zaledwie 500 metrów od biblioteki. Marie urodziła się w Düsseldorfie i wychowała we Frankfurcie nad Menem, w Berlinie chodziła do szkoły Max-Beckmann-Oberschule w Reinickedorf, gdzie zdała maturę, a następnie rozpoczęła studia socjologii i politologii na Uniwersytecie Humboldta. Choć merytorycznie studia ją interesowały, nie rozwijały jednak jej artystycznych zdolności. Z tego powodu Marie postanowiła ubiegać się na studia na kierunku artystycznym w Berlinie i w Poczdamie. Została przyjęta na obydwa uniwersytety, ale zdecydowała się na Berlin. Studia magisterskie chciałaby podjąć zagranicą – gdzie, tego Marie jeszcze nie wie. Aktualnie jest dyrektorką artystyczną Jacobin Magazin Deutschland i przygotowuje się do udziału w tegorocznym Festiwalu Książki Ilustrowanej. Już w roku 2018 była zwycięzczynią programu Rezydencji Artystycznej festiwalu w Waldsieversdorf. O ile pandemia koronawirusa nie stanie na przeszkodzie, Marie poprowadzi warsztaty dla dzieci i młodzieży w ramach naszego festiwalu, jeżdżąc zasłużonym autobusem Otto przez Marchię Odrzańską.

Nagle stoimy przed barierką, którą jednak w tym momencie policjant usuwa. „Proszę przechodzić. Demonstracja zakończona. Znowu jesteśmy na stacji Bellevue, jakoś uniknąwszy bezpośredniego kontaktu z antycovidowcami, żegnamy się. Do zobaczenia wkrótce, Marie!

Więcej ilustracji Marie Schwab znajdziecie na instagramie @m_a_r_illustration .